Dziś robię coś zupełnie dla siebie nietypowego – publikuję mieszkanie z ogromną dawką kolorów! Postanowiłam wprowadzić mały powiew świeżości dla dotychczasowo zamieszczanych, biało-czarnych realizacji. Pomimo że kocham minimalistyczny, skandynawski design w monochromatycznym wydaniu, nie zapomniałam o mojej drugiej słabości – wnętrzach z paryskim klimatem. To właśnie apartament z dzisiejszego wpisu oddaje wszystko to, co we współczesnym, francuskim designie wzbudza mój zachwyt. Wysokie sufity, ozdobne ściany, rzeźbiona stolarka okienno drzwiowa i te stare kominki! Do tej niezwykle eleganckiej bazy dołożono liczne obrazy, rzeźby, ikoniczne meble i przedmioty znalezione na pchlim targu. Efektem tego są eklektyczne wnętrza, w których klasyka przenika się ze stylem vintage. W przestrzeni w takim wydaniu, nawet ten wszechobecny kolor mi nie przeszkadza. Z pewną dozą zaskoczenia stwierdzam nawet, że dzięki niemu to miejsce wydaje mi się bardziej intrygujące.
Salon vintage

Apartament dwóch artystów

To mieszkanie ma dwóch właścicieli – Theo-Bert Pot’a oraz Jelle Van de Schoor’a. Obaj są silnie związani z designem, ponieważ Theo jest grafikiem komputerowym, a Jelle projektantem wnętrz. O samym mieszkaniu najwięcej dowiadujemy się jednak od Theo, który regularnie upublicznia na instagramie wnętrza swojego apartamentu. Obserwując jego poczynania w świecie social media, wyciągam jeden wniosek. Ci goście cały czas przemieszczają, reorganizują i przemalowują otaczającą ich przestrzeń. Kiedy obejrzałam ten instagramowy profil po raz pierwszy, zmuszona byłam mocno wytężać nie tylko wzrok, ale i głowę. Ciężko było mi połapać się czy oglądany przeze mnie pokój, to to samo wnętrze, które widziałam kilka poziomów wyżej w zupełnie innej kolorystyce i aranżacji, czy może właśnie odkrywam zupełnie nowe pomieszczenie. W końcu są tam jedynie 3 pokoje, a każde zdjęcie wydaje się obrazować zupełnie inną przestrzeń. Zaryzykuję, stawiając (najprawdopodobniej mało profesjonalną) diagnozą psychologiczną, że Ci faceci mają wnętrzarskie ADHD.
Theo-Bert Pot i Jelle Van de Schoor
Ponieważ to mieszkanie ma wiele odsłon, zmuszona byłam wybrać tę, która podoba mi się najbardziej – ot, przywilej właściciela strony. Jednak wszystkim tym, którzy chcą poznać aktualną formę tego apartamentu, polecam odwiedzić profil theobert_pot na instagramie. Gwarantuję, dzieje się!

Do rzeczy

To 85 metrowe, narożne mieszkanie zlokalizowane jest w Hadze, w dzielnicy Statenkwartier. Znajduje się na parterze pięknej kamienicy, z początku XX wieku. Nie dość, że to miejsce zachwyca architekturą i designem, to jeszcze poszczycić się może starym ogrodem, do którego trafiamy przez oranżerię.

Pomimo przejściowego układu pomieszczeń dziennych, to mieszkanie wydaje się być bardzo funkcjonalne. Przenikające się wzajemnie wnętrza, dają poczucie otwartości i przestrzeni. Zasługą tego jest między innymi przeszklona ściana działowa oddzielająca jadalnię od oranżerii oraz przeszklone, rozsuwane drzwi odseparowujące salon od jadalni.

Jadalnia z oranżerią

Dzięki wysokim sufitom(3,3 metra), bieli na podłodze i dużej ilości światła wpadającego przez okna, właściciele mogli pozwolić sobie na stosunkowo ciemne barwy na ścianach. Kominek zaakcentowany został grafitową szarością, podczas gdy pozostałe mury pokryte zostały szaro-zieloną farbą. Tkanka tego miejsca plus stosunkowo przydymione kolory, nadają wnętrzu dramatyzmu i pazura. Osobiście najbardziej urzeka mnie jednak ciemny, ciężki stół wykonany przez właścicieli, zestawiony z lekkimi ikonami designu. Wśród nich wymienić należy żółte krzesło „DSR” zaprojektowane przez Charles’a i Ray Eames’ów. Nie można zapomnieć także o czarnym modelu „Panton” z tworzywa sztucznego, zaprojektowane w 1999 r. przez Verner’a Panton’a. Wśród ikon znalazło się także zielonkawe „Series7” od Arne Jacobsen oraz krzesło wykonane z drutu od Pastoe. Nad stołem zawisła z kolei szara lampa „Pleat Box 24” oraz abażur „Beat” od Tom’a Dixon’a.

Ciemna jadalnia z oranżerią
Obraz na podłodze
Czarny stół żółte krzesła

Oranżeria, to natomiast niezwykle pogodna przestrzeń. Nie tylko widok za oknem, ale i groszkowa zieleń ścian, liczne rośliny zwisające z sufitu i vintag’owa kanapa z kolorowymi poduchami zdecydowanie sprzyjają relaksowi. Z kolei designerski sznyt wprowadzono za pomocą bujanego krzesła „RAR” od małżeństwa Eames’ów. Wyjątkowym okazem jest także piękny, czarny stolik, którego nogi przypominają zatemperowany ołówek. Ten projekt pochodzi od &Tradition.

Oranżeria z wyjściem na ogród
Zielona oranżeria
Oranżeria z widokiem
Ogród w mieszkaniu

Salon w stylu vintage z kącikiem do jedzenia

To pełne światła, wysokie pomieszczenie także zdominowane zostało przez zielonkawe szarości. Tutaj również pojawił się kominek zaakcentowany czarną farbą. „Żywym” kolorem pobawiono się natomiast na wygodnej kanapie, dekorując ją poduszkami w odcieniach zieleni, pomarańczu i różu.

Salon w stylu vintage
W tym wnętrzu bardzo czuć ducha vintage. Na taki klimat wpływają między innymi lampy, takie jak „Lean” od Jenny Black (lewy róg zdjęcia) czy ścienna lampa „265” zaprojektowana w 1973 przez Paolo Rizzatto dla marki Flos. Aurę poprzednich dekad wprowadza również lampa sufitowa „Semi” zaprojektowana 1968 przez Gubi. Szczególną uwagę zwraca z kolei leżący na podłodze model „Muffin” od Brokis. Jestem jego absolutną fanką! Styl vintage ujawnia się również na ścianach. Liczne dekoracje, obrazki czy drobne grafiki natychmiast przywodzą na myśl mieszkania naszych dziadków.
Lampa na podłodze Muffin
Salon z kanapą
Bardzo upodobałam sobie kącik do jedzenia, który znajduje się pomiędzy kominkiem, a  rozsuwanymi drzwiami do jadalni. Przy klasycznym stoliku na jednej nodze, ustawiono dwa krzesła w żywych odcieniach żółci i pomarańczu. Te barwy pięknie grają z przydymioną zielenią ścian i wyrazistą grafiką w żółtej ramie. P.S. to właśnie ten fragment mieszkania sprawił, że postanowiłam opisać tę realizację.
Czarny stolik z kolorowymi krzesłami
Kolorowa jadalnia

Szaroniebieska sypialnia z francuskim klimatem

Całe to wnętrze, łącznie z sufitem, pomalowane zostało na antracytowy niebieski. Właściciele doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że taki zabieg optycznie obniży sufit i zmniejszy pomieszczenie. Theo-Bert oraz Jelle zrobili to więc z premedytacją. Zależało im bowiem na przytulności, którą dzięki kolorystyce faktycznie wprowadzili do wnętrza.

Antracytowa sypialnia
Ten niewielki pokój to najbardziej minimalistyczna przestrzeń, spośród wszystkich wnętrz w mieszkaniu. Główne skrzypce gra wcześniej wspomniany kolor oraz ścienne sztukaterie. Ważnym elementem dekoracyjnym jest także piękna pościel o różnych fakturach i odcieniach – m.in. szarości, fioletów i granatu. Uwagę zwraca również nietypowa, drewniana lampka nocna zaprojektowana przez Taf Achitects dla marki Muuto.

Kuchnia z czarnymi ścianami

Na tym pomieszczeniu kończymy nasze zwiedzanie. Theo jak zwykle zaszalał i zalał go odważnym kolorem. Tym razem machnął całą tę przestrzeń na czarno. To bardzo odważny, aczkolwiek niesamowicie designerski zabieg. Biel framug, drzwi oraz marmurowej podłogi przepięknie kontrastuje z czarnymi murami. Złote dodatki, czy żywe drewno również uwielbiają się z głęboką czernią.

Kuchnia w stylu vintage
Kuchnia z czarną ścianą
Prócz barwy, uwagę zwraca również rzemieślniczy stół z historią. Wraz z drucianym stołkiem od Pastoe oraz złotą lampą „Note” od House Doctor, wprowadzają do wnętrza vitage’owy klimat, który gościł również w innych pomieszczeniach.
Zdjęcia pochodzą z form makers, fotograf: Jeltje Janmaat

Kasia Szyc

Właścicielka Perler Design i autorka bloga

Blogerka wnętrzarska
One Comment
Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *